Psychologia

Co daje nam słodkie nicnierobienie?

Co daje nam słodkie nicnierobienie

Willian Justen de Vasconcellos z Unsplash

Słodkie nicnierobienie z jednej strony stanowi marzenie wielu z nas, z drugiej rodzi niepokój. Nie każdy dobrze czuje się sam na sam ze swoimi myślami. Często lubimy je zagłuszać, pracując ponad siły. Zdarza się również, że przydałby nam się czas wolny na sen, czytanie książki czy spacer z przyjaciółką, ale nie umiemy go sobie wygospodarować. Chwilowe spowolnienie postrzegamy jako lenistwo, a stawianie na pierwszym miejscu swoich przyjemności, a nie obowiązków, jako wyraz niedojrzałości. W naszym artykule pokazujemy, co daje nam słodkie nicnierobienie.

Spis treści:

  1. Czy słodkie nicnierobienie to marnowanie czasu?
  2. Kult produktywności a kapitalizm
  3. Skąd się biorą problemy z odpoczynkiem?
  4. Nadmierny konsumpcjonizm a praca po godzinach
  5. Kreowanie sztucznych potrzeb przez marketingowców
  6. Czy odpoczynek to zaniedbywanie bliskich?

Czy słodkie nicnierobienie to marnowanie czasu?

Rozpatrując słodkie nicnierobienie, nie sposób nie dostrzec, że to wielu osobom kojarzy się ze zmarnowanym czasem. To efekt indoktrynacji, której jesteśmy nieustannie poddawani. Zewsząd atakuje nas przekaz zachęcający do zwiększenia produktywności i wydajności. Mamy dawać z siebie 100%. Jeśli tego nie robimy, bo np. boli nas głowa, ogarniają nas wyrzuty sumienia. Boimy się wyjść na leniwych lub osoby, które nie zasługują na swoje stanowisko. Pracujemy zatem w pocie czoła, co może doprowadzić do wypalenia zawodowego.

Kult produktywności a kapitalizm

Zachodnie społeczeństwo konsumpcyjne dąży do wzrostu PKB. Aby go uzyskać, wmawia ludziom, że tylko wynik się liczy. Trzeba zarobić jak najwięcej dla swojej firmy, wypuścić innowację jak najszybciej, ogarnąć wszystkie pilne raporty w jeden dzień. Uważamy, że inni tego oczekują, więc dostosowujemy się do nich. Rzeczywiście korporacje starają się wycisnąć z człowieka najwięcej, jak to możliwe.  W rezultacie sami w pewnym momencie zaczynamy wierzyć, że skoro odpoczywamy, to marnujemy czas, który moglibyśmy spożytkować w lepszy sposób. Długotrwały stres i praca po 12 godzin dziennie sprawia, że gdy nadchodzi urlop, pojawia się problem. Nie potrafimy odpoczywać, chcemy jak najszybciej wrócić do biura i znanego nam kieratu.

Skąd się biorą problemy z odpoczynkiem?

Przez mit produktywności i nieustannego rozwoju za bardzo pędzimy do przodu, przez co nie umiemy cieszyć się życiem. Zakładamy, że z owoców swojej pracy będziemy czerpać na wakacjach, gdy zrealizujemy projekt i zarobimy duże pieniądze. Wyjeżdżamy na urlop, ale relaks nie nadchodzi, radość też nie. Nawet nie zauważyliśmy, kiedy w nasze życie wkradło się uzależnienie od pracy. Tak bardzo przywykliśmy do jej wykonywania i dążenia do wzrostu wydajności, że czytanie książki, zabawa z dziećmi czy zwiedzanie jawią jako wyjątkowo nudne zajęcia. Nie dostarczają bowiem tyle adrenaliny, ile codzienne wyzwania zawodowe.

Nadmierny konsumpcjonizm a praca po godzinach

Niektórym z nas marzy się słodkie nicnierobienie, jednak uważamy, że to przywilej krezusów. Gdy ktoś ma mnóstwo nieruchomości, z których czerpie dochód pasywny, to może sobie pozwolić na lenistwo czy dobrą zabawę. Osoby na dorobku nie mają czasu na małe przyjemności, gdyż muszą ciągle pracować, by zarobić na mieszkanie czy samochód.  Warto jednak zastanowić się, czy potrzebujemy tych wszystkich rzeczy, na które tak ciężko pracujemy, kosztem swojego zdrowia, relacji międzyludzkich i czasu wolnego? Każdy wybór pociąga za sobą konsekwencje. Pracując mniej, zarabiamy mniej, ale pytanie, czy ta kwota jest w stanie zaspokoić nasze potrzeby? Co  ma dla nas największą wartość? Czas wolny spędzony w gronie najbliższych czy wysokie zarobki?

Kreowanie sztucznych potrzeb przez marketingowców

Warto sobie uświadomić jeszcze jedną rzecz. Współczesny świat celowo kreuje sztuczne potrzeby, na które zarabiamy po godzinach. Na przykład wmawia nam, że potrzebujemy nowego smartfona, lepszego odkurzacza czy samochodu. Tymczasem te rzeczy już posiadamy, sprawnie działają i nie wymagają wymiany na lepszy model. Drobne różnice w parametrach rzadko mają wielki wpływ na jakość naszego codziennego funkcjonowania. Kreowanie sztucznych potrzeb napędza natomiast konsumpcjonizm.

Czy odpoczynek to zaniedbywanie bliskich?

Słodkie nicnierobienie może rodzić jeszcze jeden problem. Gdy poświęcamy czas sobie, leniuchujemy, mogą pojawić się wyrzuty sumienia, że zaniedbujemy w ten sposób najbliższych. Należy jednak pamiętać, że wypoczęta mama, to szczęśliwa mama, która jest w stanie zapewnić wartościowy czas i rozrywki swojemu dziecku.